Jarosław Grzelak – oficjalny blog

Zrealizuj Marzenia – Osiągnij Sukces

Jarosław Grzelak –  oficjalny blog - Zrealizuj Marzenia – Osiągnij Sukces

Poszukuje….

Po 2 miesiącach prowadzenia firmy znalazłem się w punkcie, w którym należałoby coś zmienić aby zwiększyć sprzedaż.

Firma zajmuje sie szeroko pojętymi aspektami zdrowia (www.SkarbnicaZdrowia.pl) więc poszukuję kolejnej niszy właśnie dotyczącej tej tematyki. Zadanie nie jest łatwe ale jakby było to nie byłoby nisz.

Czasami można spotkać firmy, które szukają niszy w różnych dziedzinach handlu. Wówczas mamy firmę X , która zajmuje się np. ubezpieczeniami, sprzedaż środków chemicznych , sprzedażą opon oraz płytek ceramicznych. I wszystko to pod jedna nazwą – firma X. Dla mnie to duży błąd. Uważam, że należy skupić się na produktach z konkretnej branży, a chcąc sprzedawać inne należy stworzyć inna nazwę pod którą je sprzedajemy – nie musi to być nowa firma ale musi się to odbywać pod innym „szyldem”.

Jeżeli zrobimy sobie w firmie „śmietnik” z różnych produktów (odległych od siebie branżowo) możemy być niezbyt dobrze kojarzeni przez klientów. Jeśli sprzedajesz wszystko to znaczy , że w niczym tak naprawdę sie nie specjalizujesz i nie masz co liczyć wówczas na wizerunek „experta” w danej dziedzinie.

Klienci natomiast szukają porady i na pewno skorzystają z oferty firmy specjalizującej się w danej dziedzinie niż poproszą Ciebie o pomoc.

Koniec dygresji.

Mam do Ciebie pytanie – czy chciałbyś rozpocząć swój biznes? Stać się niezależny? Może to właśnie ten dzień? Może właśnie Ty masz pomysł na niszę w dziedzinie zdrowia? Może chciałbyś sprobować własnych sił w biznesie i poprowadzić część firmy ze mną? Nie ukrywam, że przydałaby się osoba silnie zmotywowana do działania, która czasem wzmocniłaby moja wiarę i chęci :).

Czekam na propozycje…i rady.

Piszcie: info@skarbnicazdrowia.pl

Ale mnie wciągneło….

Uff…znalazłem chwilę aby zająć trochę się blogiem bo ostatnio zupełnie nie miałem czasu.

Jak zapewne wiesz rozpocząłem swoją karierę w e-biznesie (Skarbnica Zdrowia) .

Pochłania mi on naprawdę dużo czasu.

Przyznaję , że w związku z tym zaniedbałem trochę swoich czytelników.

Wracając do firmy – nie wiedziałem, że doświadczenia związane z jej rozkręcaniem będą aż tak ciekawe. Strach przed nieznanym szybko minął i należało inaczej spojrzeć na otaczający nas świat. Będąc niezależnym człowiek szuka ciągłych okazji do zarabiania pieniędzy, a każdy sukces jest bardzo osobisty. Stwierdzam to po raz kolejny – było warto.

Wiadomo, że są również sytuacje stresujące ale teraz stresuję się „dla siebie”, a nie jak to miało miejsce wcześniej „dla obcej firmy” – choć i tak zawsze podchodziłem bardzo osobiście do kwestii sprzedający-kupujący.

Co się jeszcze zmieniło? No może to, że często odwołuję się do podświadomości szukając rozwiązania problemu (wpajam Jej pozytywne myśli)…i wiesz co?…to DZIAŁA.

Niektórzy mogą się z tego śmiać ale sukces jest w każdym z nas. Trzeba tylko go obudzić i odkopać z negatywnego nastawienia. Jeżeli będziesz sobie wmawiał, że się ie uda to zapewniam Cię – tak właśnie się stanie.

Zrób wiec ten pierwszy krok i zacznij myśleć pozytywnie, a później działaj.

Lepiej jest zrobić cokolwiek niż czekać na cud. Nawet z pozoru niezbyt mądre działanie posuwa nas naprzód i powoduje kolejny splot wydarzeń. Jeśli do tego mamy pozytywne nastawienie to osiągnięcie celu jest kwestią czasu.

Do usłyszenia wkrótce.

Ruszyła Skarbnica Zdrowia.

Taaak…nastąpił ten dzień. 🙂

Po miesięcznych przygotowaniach w końcu ruszam z kolejnym projektem, którego nazwa to Skarbnica Zdrowia .

Jestem przygotowany w 80% ale myślę, że nie ma co dłużej czekać.

Przygotowałem ciekawy NEWSLETTER oraz blog, a raczej stronę gdzie umieściłem (i nadal będę to robił) artykuły, ciekawostki i porady dla osób chcących pogłębić swoją wiedzę w tematach związanych ze zdrowiem.

Zauważyłem, że otwarcie firmy dodało mi skrzydeł. Pojawiły się nowe pomysły – tu pomocna była książka Joe Vitale – Hipnotyczny Marketing, do której przeczytania gorąco namawiam.

Zastanawiałem się co spowodowało, że zacząłem szukać nowych pomysłów, rozwiązań, szukać okazji.
Odpowiedz jest taka, iż otworzyłem się bardziej na świat, gdyż było to po prostu konieczne.
Nawiązałem kontakt z kilkoma producentami i okazało się, że nie gryzą.
Im też przecież zależy abym odniósł sukces – w końcu na tym zyskają prawda?
Obawiałem się tych rozmów, a tu miła niespodzianka. Nie dość, że rozmowy były sympatyczne to jeszcze udało mi się wynegocjować dobre warunki handlowe.Czym się będę zajmował?

Otóż chcę pomagać ludziom w ich walce z chorobami. W walce tej na pewno bardzo pomoże urządzenie, które również mnie bardzo pomogło, a mianowicie ZAPPER , do którego dodatkiem jest SILVER PULSER. Powiem tylko, że dzięki zapperowi wyleczyłem się z trwającej prawie 2 miesiące anginy (nie pomagały antybiotyki i w zasadzie już straciłem nadzieję na wyleczenie).

Wyobraź sobie, że nagle twoja przewlekła choroba mija….czyż to nie cudowne? 🙂

Poza tym osoby chore lub osłabione współczesnymi chorobami cywilizacyjnymi będą mogły znaleźć ulgę znajdując odpowiednie preparaty.
Chcę aby każdy klient był zadowolony. Wiem, że to trudne ale myślę, że dam radę :).To tyle na dzisiaj – trzymajcie proszę kciuki aby przedsięwzięcie się powiodło.

Własna firma – moje doświadczenia cz.2

Jakiś czas temu (a raczej dawno temu) zacząłem opisywać swoje doświadczenia związane z własną firmą. – TUTAJ

Skończyłem na kolejnych etapach rozwoju firmy.

Po tym jak staraliśmy się reklamować firmę za pośrednictwem ulotek i w komunikacji miejskiej, przyszła kolej na kartę stałego klienta.

Na wzór programów lojalnościowych opracowaliśmy swój.

Klient kupując sprzedawane przez nas produkty za określoną kwotę otrzymywał odpowiednią liczę punktów, które były następnie naklejane na kartę rabatową.

Program, programem ale co z nagrodami dla klientów? Trzeba było przecież znaleźć firmy, które chciałyby wziąć w tym udział oferując zniżki na swoje usługi. Chcieliśmy aby nasi klienci rzeczywiście mogli odnieść korzyści z uczestnictwa w programie.

Na pierwszy ogień poszły: przedsiębiorstwo taksówkowe, znana restauracja, pralnia, biuro podróży, sieć punktów foto, sklep sportowy/serwis oraz sklep tuningowy (to dla młodszej klienteli). Dodatkowo stworzyliśmy listę własnych nagród.

Postanowiliśmy również poszerzyć asortyment sklepu i nawiązaliśmy kontakty z dystrybutorami oraz producentami. Dużo podróżowaliśmy. Uruchomiliśmy też sklep internetowy.

Zamierzaliśmy rozpocząć również produkcję, na którą zabrakło niestety środków, a banki pokazały nam drzwi mimo, iż rzekomo promowały młode firmy (był rok 2005).
No tak…młode ale nie nowe. Aby dostać kredyt musieliśmy przedstawić roczne obroty na zadowalającym bank poziomie. Gdybyśmy mieli takie nie potrzebowalibyśmy pożyczki. Na szczęście od tego czasu trochę się zmieniło.

Prowadząc firmę nie przewidzieliśmy jej najistotniejszego elementu: czynnika ludzkiego w postaci pracowników, którym nie chciało się rozwijać sklepu wraz z nami. Nie pomogły też systemy prowizyjne. Dodam, iż sklep nasz znajdował się w innym mieście co utrudniało kontrolę mimo, iż na miejscu mieliśmy zaufaną osobę, która starała się nam pomagać w „doglądaniu dobytku”.

W tedy też przekonałem się jak ciężko jest znaleźć dobrych i zaangażowanych pracowników.

Po własnych doświadczeniach z własnej pracy wiem też, że trzeba dużo rozmawiać z pracownikami i kiedy to konieczne motywować ich do działania. Nie tylko pieniądze liczą się w pracy. Również ważna jest dobra atmosfera. U nas na szczęście nie mieliśmy z nią problemu.

Co było dalej?….no cóż.

Pewnego pięknego, słonecznego dnia postanowiliśmy zamknąć naszą działalność, która nie przynosząc oczekiwanych zysków przestała się po prostu opłacać.

Czy było warto – na pewno TAK.

Czułem się wówczas naprawdę wolnym człowiekiem. To wspaniałe uczucie.

Teraz znowu podniosłem rękawicę i wierzę, że wzbogacony o doświadczenia oraz nabytą wiedzę tym razem osiągnę sukces.

Zapraszam do zapoznania się z moim nowym projektem, którym jest: Skarbnica Zdrowia.

PS.

Ostatnio odezwał się też do mnie wspólnik abyśmy reaktywowali naszą wcześniejszą działalność. Teraz w sposób bardziej przemyślany, bez konieczności tak wysokich nakładów finansowych. Może coś z tego wyjdzie. 🙂

Własna firma – moje doświadczenia cz.1

Był rok 2004. Moje myśli były pochłonięte literaturą Roberta Kiyosaki. Odkąd wpadła mi w ręce jego książka ” Bogaty ojciec, biedny ojciec” wiedziałem, że muszę i stanę się niezależny finansowo. Od tego czasu moje spojrzenie na otaczający mnie świat uległo zmianie. Koniecznie ją przeczytaj.

Chciałem szybko coś zmienić…a jak mówią „co nagle to po diable”. Nie zastanawiając się długo wykorzystaliśmy wraz z kolegą nadarzająca się okazję i kupiliśmy działający sklep.

Pierwszym naszym błędem (jak się później okazało) była jego lokalizacja – znajdował się daleko od naszego miejsca zamieszkania. Zbyt daleko. W innym mieście.

Aby mieć dostęp do bieżącej działalności sklepu stworzyliśmy dla pracowników system raportowania oraz kontaktu z nami. Pomagało nam to w zarządzaniu oraz planowaniu bieżących wydatków.

Firmę, jak wiadomo, tworzą ludzie. Z tym mieliśmy kolejny problem. Poznałem wówczas na własnej skórze jak trudno jest znaleźć dobrego pracownika. Nie płaciliśmy dużo ale chcieliśmy dać szansę pracownikom na dodatkowe zarobki. Stworzyliśmy system prowizyjny. I znowu porażka – nie działał z powodu braku zaangażowania.

Jak się domyślacie zainwestowaliśmy również w reklamę sklepu. Pojawiła się ona głównie w formie ulotek roznoszonych przez studentów lub znajomych naszych pracowników. Wpadliśmy też na pomysł aby spróbować zareklamować się w autobusach komunikacji miejskie. Nie było to drogie przedsięwzięcie. Zamieściliśmy informację o rabatach oraz hasło, po wymówieniu którego klient otrzymywał dodatkowy rabat. Po miesięcznej obserwacji efektów zrezygnowaliśmy jednak z tej formy reklamy.

Kolejnym etapem rozwoju było….. o tym w kolejnej części. 🙂

Czytaj dalej….  TUTAJ